Pojęcie przestępstwa w prawie miejskim w XVII-wieczenej Polsce

Księga złoczyńców Sądu Kryminalnego w Wiśniczu (Acta maleficorum Wisniciae) zawiera 46 protokołów z procesów toczonych przed sądem Nowego Wiśnicza w latach 1629 – 1665 [Acta maleficorum Wisniciae (1629 – 1665). Księga złoczyńców Sądu Kryminalnego w Wiśniczu (1629 – 1665), oprac. W. Uruszczak, Kraków 2003, s. 9]. Protokoły te zawierają kolejno: informację o składzie sądu, tekst oskarżenia, odpowiedź oskarżonego i zeznania świadków. Ponadto w sprawach, w których zastosowano tortury, protokoły zawierają także dekret sądowy dopuszczający ten środek dowodowy, zeznanie oskarżonego na torturach oraz zeznanie oskarżonego po zakończeniu tortur. Wreszcie na końcu znajduje się dekret, czyli wyrok, kończący postępowanie w sprawie.

Omawiana księga jest wytworem działalności sądu radziecko-ławniczego Nowego Wiśnicza [Acta maleficorum…, op. cit., s. 12]. Podstawą prawną działalności tego sądu był dokument lokacyjny z 24 stycznia 1622 r. nadany miastu, w oparciu o przywilej królewski, przez wojewodę i starostę krakowskiego Stanisława Lubomirskiego [Ibidem, s 11]. Dokument ten wprowadzał w Nowym Wiśniczu prawo magdeburskie [Ibidem, s. 11]. Sąd ten funkcjonował pod nazwą Iudicium Arduum Necessitatis Causa Bannitum (Sąd pilny dla konieczności gajony). Wynika z tego, że był to sąd nadzwyczajny [Ibidem, s. 12], stąd można się domyślać, że sprawy rozpatrywane przed tym sądem były uważane za przestępstwa o szczególnie dużym ciężarze gatunkowym. Protokoły zawarte w omawianej księdze dotyczą następujących przestępstw: kradzieży (w tym kradzieży z włamaniem), zabójstw, rozbojów, czarów, nierządu, świętokradztwa, napadu na dwór, zgwałcenia, dzieciobójstwa.

Celem niniejszego artykułu jest ustalenie jak w praktyce prawa miejskiego w Polsce w XVII w. rozumiano pojęcie przestępstwa. Oprócz wspomnianej księgi sądowej, która stanowi podstawę tej pracy, do realizacji tego celu konieczne jest sięgnięcie do prac teoretycznych z zakresu miejskiego prawa karnego. Ponieważ ramy niniejszego eseju nie wymagają wykorzystania całości dorobku ówczesnej nauki miejskiego prawa karnego, dlatego zdecydowałem się skorzystać z traktatów jednego tylko, za to jak głosi historia prawa, najwybitniejszego jej przedstawiciela – podwójciego krakowskiego i pisarza sądu wyższego na zamku krakowskim Bartłomieja Groickiego. Spośród licznych jego dzieł dla omawianej problematyki największe znaczenie mają: Artykuły prawa majdeburskiego [B. Groicki, Artykuły prawa majdeburskiego które zowią Speculum Saxonum, w: Artykuły prawa majdeburskiego. Postępek sądów około karania na gardle. Ustawa płacej u sądów, wyd. K. Koranyi, Warszawa 1954] oraz Postępek sądów około karania na gardle [Idem, Ten postępek wybran jest z praw cesarskich, który Karolus V cesarz kazał wydać po wszystkich swoich państwiech, którym się nauka daje, jako w tych sądziech a sprawach około karania na gardle abo na zdrowiu sędziowie i każdy urząd ma się zachować i postępować wedle bojaźni bożej, sprawiedliwie, pobożnie, roztropnie i nieskwapliwie, w: Artykuły prawa…, op. cit.].

W niewielkim zakresie wykorzystałem także współczesną literaturę przedmiotu. Największe znaczenie ma tu praca M. Mikołajczyka Przestępstwo i kara w prawie miast Polski południowej XVI – XVIII wieku [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara w prawie miast Polski południowej XVI – XVIII wieku, Katowice 1998], która zawiera wiele przydatnych informacji z zakresu praktyki sądów miejskich w Małopolsce. Nadmienić jednak należy, że autor nie dotarł do wiśnickiej księgi złoczyńców. Pewne znaczenie ma także praca J. Rafacza Dawne polskie prawo karne. Część ogólna [J. Rafacz, Dawne polskie prawo karne. Część ogólna, Warszawa 1932]. Natomiast głównie w zakresie siatki pojęciowej korzystałem z książki S. Płazy Historia prawa w Polsce na tle porównawczym. Część I: X – XVIII w. [S. Płaza, Historia prawa w Polsce na tle porównawczym. Część I: X – XVIII w., Kraków 1997] oraz pracy K. Buchały i A. Zolla Polskie prawo karne [K. Buchała, A. Zoll, Polskie prawo karne, Warszawa 1997].

Punktem wyjścia rozważań o przestępstwie jest ustalenie znaczenia pojęcia czynu, gdyż tylko czyny podlegają ocenie karnoprawnej. Nie wchodząc w szczegółowe rozważania dotyczące różnych koncepcji czynu można w uproszczeniu stwierdzić, że nazwą tą określa się zachowanie danego podmiotu [confer ibidem, s. 110 – 114]. Oczywiście dla odpowiedzialności karnej istotne znaczenie mają jedynie czyny zabronione. Wynika stąd konieczność oddzielenia takowych od pozostałych zachowań. Współcześnie w związku z obowiązywaniem zasady zamkniętego katalogu przestępstw rozgraniczenia takiego dokonuje się analizując przepisy ustawy karnej. W interesującej nas epoce sytuacja nie przedstawiała się jednak tak klarownie, jako że zasada nullum crimen sine lege nie była znana ówczesnym systemom prawa karnego. Z tekstu wiśnickiej księgi sądowej wynika, że duże znaczenie dla określenia, które zachowania są zabronione miało prawo pozytywne. Wielokrotnie jest ono przywoływane w tekstach protokołów procesów toczonych przed sędziami wiśnickimi. Najczęściej w sposób ogólny stwierdzano, że zachowanie jest zabronione – sprzeczne z prawem [Acta maleficorum…, op. cit., nr: 3, 5, 6, 15, 27, 32, 37, 41, 43 - 45]. Wyjątkowo powoływano konkretny zbiór prawa [Ibidem, nr 21 i 23], np. na Zwierciadło Saskie, czy Prawo miejskie magdeburskie. Obok albo zamiast prawa pozytywnego w znacznie większej ilości przypadków powoływano się na prawo boskie, w szczególności zawarte w Dekalogu [Ibidem, nr: 2, 3, 5, 6, 8, 10, 13, 14, 15, 22, 23, 25, 27, 30 – 38, 41, 43 – 45]. Również teoria prawa karnego uznawała za przestępstwa czyny sprzeczne z przykazaniami bożymi [B. Groicki, Ten postępek…, op. cit., art. LXXI], czy po prostu przeciw Bogu [Ibidem, art. LXXV]. Tym samym można stwierdzić, że pod pojęciem przestępstwa kryje się czyn zabroniony przez co najmniej jeden ze społecznie uznanych systemów normatywnych, w szczególność przez prawo pozytywne lub prawo boskie.

Określenie zakresu pojęcia przestępstwa wymaga ustalenia kto mógł być pomiotem przestępstwa, innymi słowy, kto mógł dopuścić się czynu zabronionego. W świetle Księgi złoczyńców Sądu Kryminalnego w Wiśniczu podmiotem przestępstwa mógł być człowiek. Wszystkie protokoły zawarte w wiśnickiej księdze sądowej dotyczą zachowań wyłącznie poszczególnych osób. Nie oznacza to, że osoby te zawsze działają same. Jednakże nawet wówczas gdy działają w grupie  odpowiadają oni jako poszczególne osoby, a nie np. jako zbiorowość.

Oprócz przestępstw, które mogły być popełnione przez każdą osobę istniały także przestępstwa indywidualne. Były to takie, które mogły zostać popełnione jedynie przez osobę charakteryzującą się jakimiś wyróżniającymi ją z ogółu cechami. Omawiana księga sądowa zawiera jeden przykład takiego przestępstwa – jest to dzieciobójstwo, którego mogła się dopuścić jedynie matka dziecka [Acta maleficorum…, op. cit., nr 38]. Wynika to stąd, iż w przypadku gdyby dziecko zostało zabite przez inną osobę miało by miejsce nie dzieciobójstwo, lecz zwykłe zabójstwo.

W literaturze przedmiotu podkreśla się, że podmiotem przestępstwa poza poszczególnymi osobami mogły być także jednostki zbiorowe, w szczególności miasta, wsie, czy korporacje (np. cechy) [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 21]. Przypadki odpowiedzialności karnej tego rodzaju podmiotów zdarzały się jeszcze w XVIII w. [Ibidem, s. 22]

Brak w wiśnickiej księdze sądowej śladów wskazujących na zwierzęta jako podmiot przestępstwa. Ślady istnienia takiej odpowiedzialności znane są jednak z innych ksiąg sądowych, z tym, że w omawianym okresie odpowiedzialność zwierząt w prawie karnym była już w zaniku i dotyczyła w zasadzie jedynie przypadków przestępstwa sodomii [Ibidem, s. 23 – 24]. W Gdańsku ostatni przypadek spalenia sodomity wraz ze zwierzęciem (krową) miał miejsce w 1708 r. [S. Płaza, Historia prawa…, op. cit., s. 403]. Należy jednak podkreślić, że inaczej fakt uśmiercania w takich warunkach zwierzęcia (w szczególności w przypadku przestępstwa sodomii) interpretował J. Rafacz. Uważał on, że było to nie karanie zwierzęcia, lecz niszczenie przedmiotu (narzędzia) zbrodni [J. Rafacz, Dawne…, op. cit., s. 93].

Brak też śladów istniejącej w prawie saskim odpowiedzialności karnej przedmiotów martwych, w szczególności budynków. Tego typu odpowiedzialność nie istniała w Polsce co najmniej od XVI w. [Ibidem, s. 25]

Istotne znaczenie dla ustalenia desygnatów pojęcia przestępstwa ma określenie jak mogło przejawiać się zabronione zachowanie podmiotu przestępstwa. Wszystkie procesy, z którymi możemy zapoznać się za pośrednictwem wiśnickiej księgi złoczyńców, dotyczą przestępstw popełnionych w formie działania. Nie oznacza to jednak, że nie znano przestępstw popełnionych w formie zaniechania. Brak śladów takich przestępstw w wiśnickiej księdze złoczyńców można tłumaczyć tym, że przestępstwa popełnione w formie zaniechania były przestępstwami o mniejszym ciężarze gatunkowym i jako takie nie były sądzone przez sąd nadzwyczajny. Możliwość popełnienia przestępstwa przez zaniechanie nie jest sprzeczna z koncepcją czynu jako zachowania podmiotu przestępstwa, gdyż zaniechanie nie oznacza bezruchu, a jedynie brak działania w określonym, wymaganym przez normę kierunku. Na istnienie przestępstw z zaniechania wskazują dzieła Bartłomieja Groickiego. W ujęciu tego uczonego przestępstwami z zaniechania było min. nie gaszenie pożaru, czy nie przestrzeganie innych norm z zakresu ochrony przeciwpożarowej [B. Groicki, Artykuły…, op. cit., s. 93 – 94 i 97 – 98]. W literaturze podkreśla się, że najczęściej przestępstwami z zaniechania były drobne czyny łamiące przepisy o charakterze porządkowym [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 37].

Łamanie kołem

Spore znaczenie ma również podział przestępstw na materialne i formalne. Przestępstwa materialne, inaczej skutkowe były najliczniejszą grupą przestępstw w ówczesnym prawie karnym. Wszystkie przestępstwa, o których możemy dowiedzieć się badając Księgę złoczyńców Sądu Kryminalnego w Wiśniczu, należą do tej grupy. Przestępstwa te charakteryzują się tym, że aby zostały popełnione musi zaistnieć pewien skutek. Przykładowo przestępstwem materialnym jest zabójstwo, gdyż do jego popełnienia potrzebny jest skutek w postaci śmierci człowieka. Przestępstwa formalne, w przeciwieństwie do materialnych, są bezskutkowe. W przypadku przestępstw tej grupy karany jest sam sposób zachowania się sprawcy. Przestępstwem formalnym było np. okazywanie nieposłuszeństwa starszym cechowym, gdyż sprawca podlegał karze niezależnie od tego czy jego zachowanie spowodowało jakiś skutek, czy nie. Najczęściej przestępstwami formalnymi były drobne czyny wymienione w przepisach porządkowych wilkierzy [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 37].

Obserwacja przebiegu procesu popełniania przestępstwa, zwłaszcza skutkowego, pozwala na wyodrębnienie pewnych stadiów (faz) jego realizacji. Są to zamiar, przygotowanie, usiłowanie oraz dokonanie przestępstwa. Oczywiste jest, że karalne było dokonanie. Natomiast rozważenia wymaga kwestia karalności innych stadiów realizacji czynu zabronionego. Wiśnicka księga złoczyńców nie daje odpowiedzi na pytanie o karalność zamiaru popełnienia przestępstwa. Problem ten nie znalazł rozstrzygnięcia także w literaturze. Podkreśla się, że karalny był zamiar popełnienia crimen laesae maiestatis. Natomiast wątpliwości, ze względu na nieostrą i niekonsekwentną terminologię źródeł, nasuwa kwestia karalności zamiaru popełnienia innych przestępstw [Ibidem, s. 41 – 43].

Inaczej sytuacja przedstawia się jeśli chodzi o następne stadium realizacji przestępstwa – przygotowanie. Stadium to mogło polegać przede wszystkim na przysposabianiu środków służących do popełnienia przestępstwa. Ponadto mogło polegać także na naradach dotyczących dokonania czynu [Ibidem, s. 48 - 49]. W świetle tekstu wiślickiej księgi złoczyńców przygotowanie przestępstwa podlegało karze. Wskazuje na to protokół procesu z 1643 r. [Acta maleficorum…, op. cit., nr 23] W dekrecie kończącym postępowanie w sprawie wymieniając przesłanki orzeczenia kary sąd wskazał min. na fakt że: sprawcy: mieli iść na gościniec, gdzie ludzie do Łącka na święty Franciszek, to jest na kiermasz chodzą, tam mieli odzierać i zabijać. Na pierwszy rzut oka ujęcie to wskazuje na karalność zamiaru, jednakże z protokołu przesłuchania oskarżonego możemy się dowiedzieć, że: rzekliśmy sobie tak wszyscy [podkreślenie – J.L.], żeśmy mieli zastąpić na lesie, gdy mieli iść do Łącka ludzie różni na kiermasz (…), co wskazuje, że grupa przestępcza odbyła w tej sprawie jakieś narady, a tym samym realizacja przestępstwa weszła w fazę przygotowania.

Kolejnym stadium realizacji czynu zabronionego jest usiłowanie. Jak zauważył Bartłomiej Groicki usiłowanie polega na tym, że sprawca w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem zmierza do jego dokonania, jednakże dokonanie wbrew woli sprawcy nie następuje [B. Groicki, Ten postępek…, op. cit., art. LXXXVII]. Usiłowanie, podobnie jak przygotowanie, podlegało karze. Wskazuje na to min. sprawa z 1641 r., gdzie pośród wielu przestępstw zarzucanych sprawcy znalazł się także zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem [Acta maleficorum…, op. cit., nr 19]. Podobnie odpowiada min. za usiłowanie rozboju sprawca w omawianym już procesie z 1643 r. [Ibidem, nr 23] Wiśnicka księga złoczyńców nie pozwala na ustalenie, czy usiłowanie lub przygotowanie było karane tak jak dokonanie, czy też łagodniej. W sprawie, w której występują zarzuty popełnienia przestępstwa w fazie usiłowania i przygotowania sprawcy zarzucono także szereg przestępstw popełnionych w fazie dokonania i co za tym idzie kara na jaką go skazano uwzględnia całokształt działalności oskarżonego. W literaturze podnosi się, że w praktyce orzeczniczej przygotowanie, a zwłaszcza usiłowanie karane były w sposób niejednolity, tzn. czasem tak samo jak dokonanie, a czasem (częściej) łagodniej [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 50].

Analizując problematykę przestępstwa nie sposób pominąć jego form zjawiskowych. Podstawową formą zjawiskową przestępstwa jest sprawstwo. Istotę tej formy zjawiskowej ujął Bartłomiej Groicki stwierdzając, ze jeden ze sposobów popełnienia przestępstwa zachodzi wówczas, jeśli [podmiot przestępstwa – przyp. J.L] sam co uczynił [B. Groicki, Artykuły…, op. cit., s. 44]. W sytuacji, gdy sprawca nie działał w pojedynkę mamy do czynienia ze współsprawstwem. Polega ono na dokonaniu przestępstwa wspólnie i w porozumieniu przez co najmniej dwie osoby [Np. Acta maleficorum…, op. cit., nr 43].

Podobną do współsprawstwa formą zjawiskową było pomocnictwo, które polegało na umyślnym udzielaniu sprawcy pomocy do popełnienia przestępstwa [B. Groicki, Ten postępek…, op. cit., art. LXXXVI; S. Płaza, Historia prawa…, op. cit., s. 374]. Pomoc należy rozumieć tu szeroko. Mogła obejmować wszelkie zachowania ułatwiające popełnienie czynu zabronionego, począwszy od dostarczania narzędzi skończywszy na udzielaniu rady [Acta maleficorum…, op. cit., nr 23]. W praktyce siedemnastowieczni sędziowie mieli problemy z odróżnieniem współsprawstwa od pomocnictwa. Przykładem może być tu proces, który odbył się przed sądem w Nowym Wiśniczu w 1659 r. [Ibidem, nr 41] Proces ten dotyczył trucicielstwa. Udział w przestępstwie jednej z oskarżonych w nim kobiet polegał na udzielaniu rad sprawczyniom oraz dostarczaniu im trucizny, jednakże sąd nie przyjął w tym przypadku pomocnictwa, lecz sprawstwo (współsprawstwo), stwierdzając nawet, że była ona principalis causae.

Formą podobną do pomocnictwa i często traktowana jako jego odmiana było poplecznictwo. Istotą poplecznictwa było udzielenie sprawcy pomocy po dokonaniu przestępstwa [S. Płaza, Historia prawa…, op. cit., s. 374]. Na jedną z możliwych form takiej pomocy – przechowywanie przestępcy – zwrócił uwagę Bartłomiej Groicki [B. Groicki, Artykuły…, op. cit., s. 44; idem, Ten postępek…, op. cit., art. XII].

Przestępstwo można było popełnić również w formie podżegania. Polegała ona na tym, że podżegacz nakłania inną osobę do popełnienia przestępstwa. Forma ta wielokrotnie jest wzmiankowana w protokołach postępowań sądowych toczonych przed sądem wiśnickim [Przykładowo: Acta maleficorum…, op. cit., nr: 4, 15, 17 i 23].

W przypadku różnych form popełnienia przestępstwa istotne jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie czy poszczególne formy były traktowane jednakowo, czy też różnie w kontekście surowości represji karnej. Zasadniczo zgodnie z zasadą odpowiedzialności akcesoryjnej wszyscy współdziałający, bez względu na to w jakiej formie współdziałali, powinni odpowiadać tak samo. Jeśli chodzi o współsprawców wyraźnie za jednakowym karaniem opowiada się Bartłomiej Groicki [B. Groicki, Artykuły…, op. cit., s. 40], podobne podejście można znaleźć w omawianej księdze sądowej [Acta maleficorum…, op. cit., nr 5]. Natomiast w zakresie odpowiedzialności pomocnika stosowną informację możemy znaleźć w wiśnickiej księdze złoczyńców, w dekrecie wydanym w sprawie z 1643 r. [Ibidem, nr 23] Z kolei Bartłomiej Groicki w zakresie odpowiedzialności pomocników opowiedział się za zróżnicowaniem reakcji karnej, tzn. stwierdził, że: według uważenia wielkości występku a uczynku karanie też ma być umiarkowano [B. Groicki, Ten postępek…, op. cit., art. LXXXVI]. W praktyce jednakże traktowanie poszczególnych form udziału w przestępstwie było niejednolite [Szerzej: M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 57, 64 i 72 – 73]. Sama księga złoczyńców z Nowego Wiśnicza pozwala wskazać przykłady, gdzie różnicuje się surowość kary poszczególnych współdziałających osób, w szczególności surowiej karząc sprawcę głównego (pryncypała) [Przykładowo: Acta maleficorum…, op. cit., nr: 3, 15 i 45].

Ostatnim elementem konstrukcji przestępstwa jest wina. Ówcześni nie odróżniali jej od strony podmiotowej przestępstwa. W ich rozumieniu była ona nastawieniem umysłu i woli sprawcy do czynu. Rozróżniano winę umyślną i nieumyślną. Wina umyślna mogła wystąpić w jednej z dwóch postaci: zamiaru bezpośredniego (dolus directus), albo zamiaru pośredniego (dolus indirectus). Większość osądzonych w omawianym okresie przez sąd wiśnicki przestępstw umyślnych, to czyny popełnione z zamiarem bezpośrednim. Polegało to na tym, że sprawca chciał popełnić przestępstwo. W protokołach rozpraw podkreślano, że czyn popełniono: ze złej woli [Acta maleficorum…, op. cit., nr 1], zły rozum w tym mając [Ibidem, nr 9], z dobrej [sic – przyp. J.L.] wolej swojej [Ibidem, nr 27], albo z swojej złej woli i głupiego rozumu [Ibidem, nr 30 i 31].

Obok zamiaru bezpośredniego funkcjonował zamiar pośredni. Dolus indirectus polegał na tym, że sprawca odpowiadał za przestępstwo umyślne nie tylko bezpośrednio zamierzone, ale także za wszystkie skutki, jakie z czynu wynikały, nawet jeśli nie obejmował ich swoją świadomością ani wolą [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 99]. Na klasyczny przykład zastosowania tej konstrukcji można natknąć się w księdze wiśnickiej w sprawie z 1632 r. [Acta maleficorum…, op. cit., nr 8] Według zeznań oskarżonego uderzył on w zwadzie kijem ofiarę, która na skutek tego zmarła. Jak wynika z protokołu sprawca nie chciał zabić ofiary, jednakże mimo to odpowiadał za umyślne zabójstwo.

Poza winą umyślną istniała także wina nieumyślna. W ówczesnej praktyce orzeczniczej sędziowie mieli kłopot z odróżnieniem tej postaci winy od przypadku [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 101]. W wiśnickiej księdze złoczyńców przestępstwa nieumyślne są rzadkością. W zasadzie wspomina się o nich tylko przy okazji, stąd nie można na podstawie tych wzmianek stwierdzić czy w ramach winy nieumyślnej rozróżniano jeszcze jakieś stopnie. Trudno także dokładnie określić w jaki sposób konstrukcja winy nieumyślnej była rozumiana. Można jedynie wskazać, że mówiąc o przestępstwach nieumyślnych stwierdzano, że były one popełnione: niechcący [Acta maleficorum…, op. cit., nr 39], czy też niechcący (…) [bez – przyp. J.L.] gniewu żadnego [Ibidem, nr 6]. Omawiana księga sądowa nie daje także odpowiedzi na pytanie o surowość represji karnej w stosunku do sprawców przestępstw nieumyślnych. Wypada jednak przytoczyć pogląd Bartłomieja Groickiego, który w zakresie zabójstwa stał na stanowisku, że czyn nieumyślny powinien być karany łagodniej, w szczególności nie powinien być karany śmiercią [B. Groicki, Artykuły…, op. cit., s. 40].

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o okolicznościach wyłączających albo ograniczających karanie. Okoliczności takie można podzielić na dwie grupy: okoliczności wyłączające bezprawność czynu (kontratypy) oraz okoliczności wyłączające albo umniejszające winę.

Najważniejszą spośród okoliczności wyłączających bezprawność była obrona konieczna. Już Bartłomiej Groicki podkreślał bezkarność zabójstwa dokonanego w obronie wskazując wyraźnie, że ten, kto dokona takiego czynu nie łamie przepisów prawa [Ibidem, s. 38]. Stanowisko to znalazło także swój wyraz w praktyce sądowej. Wiśnicka księga złoczyńców dwukrotnie wspomina o obronie koniecznej i z obu tych wzmianek wynika, że zabójstwo dokonane w ramach tego kontratypu pozostawało bezkarne [Acta maleficorum…, op. cit., nr: 23 i 43]. Nie sposób natomiast odtworzyć wszystkich warunków jakie musiało spełniać działanie w obronie koniecznej, aby być legalnym. Sprawa z 1662 r. [Ibidem, nr 43] pozwala jedynie stwierdzić, że legalna była obrona powadzona w chwili bezpośredniego zagrożenia działaniem napastnika.

Inną okolicznością wyłączającą bezprawność czynu był stan wyższej konieczności. Polega on na poświęceni cudzego dobra (np. przez jego zniszczenie) w celu ratowania swojego dobra, z zachowaniem jednak zasady proporcjonalności [S. Płaza, Historia prawa…, op. cit., s. 371]. W literaturze podkreśla się, że już bardzo wcześnie doktryna prawa karnego zaczęła przyjmować bezkarność drobnej kradzieży popełnionej z głodu i nędzy [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 83]. Inny przykład stanu wyższej konieczności podaje Bartłomiej Groicki, wskazując na bezkarność zniszczenia domu sąsiada dla ratowania własnego zagrożonego pożarem [B. Groicki, Artykuły…, op. cit., s. 65]. W praktyce orzeczniczej stan wyższej konieczności nieraz był uwzględniany, jednakże najczęściej nie jako okoliczność wyłączająca bezprawność, lecz jako okoliczność łagodząca [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 84 – 85]. W wiśnickiej księdze złoczyńców spotykamy się z jednym tylko śladem konstrukcji stanu wyższej konieczności. W sprawie z 1650 r. [Acta maleficorum…, op. cit., nr 31] obrona powołuje się na to, że kradzież została popełniona z powodu ubóstwa sprawcy. Co ciekawe obrona nie powołuje się na ten fakt jako na okoliczność wyłączającą bezprawność, lecz jako na powód do złagodzenia represji karnej. Mimo, że na takie złagodzenie zgodził się poszkodowany, to jednak sąd skazał oskarżonego na karę śmierci. Motywów takiego wyroku sądu można się tylko domyślać. Być może sąd uznał, że kradzież krowy nie mieści się w pojęci drobnej kradzieży uczynionej z głodu i nędzy.

Jak wspomniano wyżej obok okoliczności wyłączających bezprawność istniały także okoliczności wyłączające albo umniejszające winę. W wiśnickiej księdze złoczyńców w zasadzie nie ma prawie żadnych informacji na temat tych okoliczności, dlatego zostaną one wymienione, a ich omówienie zostanie ograniczone do minimum. Jedną z najważniejszych okoliczności wpływających na winę był wiek. W zasadzie w prawie miejskim przyjmowano całkowity brak odpowiedzialności sprawcy w wieku nie przekraczającym siedmiu lat. Sprawca starszy, lecz w wieku nie przekraczającym lat siedemnastu ponosił odpowiedzialność złagodzoną [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 110 – 113].

Inną okoliczności mającą znaczenie dla problemu winy był błąd. Błąd oznacza mylne wyobrażenie o rzeczywistości, jej wadliwe odbicie w świadomości sprawcy [S. Płaza, Historia prawa…, op. cit., s. 373]. Dla problemu winy relewantny był błąd co do stanu faktycznego, natomiast nie zmniejszał stopnia winy błąd co do prawa [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 117 – 118].

Wyłączała winę także okoliczność, że sprawca działał pod wpływem przymusu [Ibidem, nr 119], z tym, że późniejsze zachowanie sprawcy mogło zniweczyć możliwość skutecznego powoływania się na tą okoliczność. Z sytuacją taką mamy do czynienia w przypadku sprawy z 1658 r. [Acta maleficorum…, op. cit., nr 39] Oskarżony o rozboje popełniane w grupie przestępczej bronił się tym, że został gwałtem zmuszony aby do tej grupy przystać. Sąd wiśnicki zwrócił jednak uwagę na niemożność powoływania się oskarżonego na przymus, gdyż oskarżony po ustaniu przymusu dalej dobrowolnie chodził na rozboje z rzeczoną grupą, w szczególności nie uciekł z tej grupy, choć mógł to uczynić.

Wpływ na winę miała także choroba psychiczna sprawcy. Doktryna stała na stanowisku, iż okoliczność ta wyłącza winę (bezkarność), natomiast praktyka traktowała ją jako okoliczność umniejszającą winę (łagodziła represję karną) [M. Mikołajczyk, Przestępstwo i kara…, op. cit., s. 121 – 122].

Wreszcie okolicznością umniejszającą winę i tym samym łagodzącą odpowiedzialność karną było silne wzburzenie wywołane okolicznościami (afekt) [Ibidem, s. 123].

Reasumując należy stwierdzić, że pojęcie przestępstwa oznaczało czyn zabroniony przez co najmniej jeden ze społecznie uznanych systemów normatywnych (prawo pozytywne, prawo boskie). Mógł być popełniony przez człowieka, prawdopodobnie także przez podmiot zbiorowy (miasto, wieś, korporację), być może, choć tu stopień prawdopodobieństwa jest dużo niższy, także przez zwierzę. Czyn ten mógł przejawiać się zarówno działaniem, jak i zaniechaniem podmiotu przestępstwa. Owo działanie albo zaniechanie najczęściej musiało wywołać jakiś skutek, choć istniały także przestępstwa bezskutkowe. Poza dokonaniem karalne było także usiłowanie i przygotowanie czynu zabronionego, nie ma natomiast pewności czy karalny był sam zamiar popełnienia przestępstwa. Czyn zabroniony mógł być popełniony nie tylko w formie sprawstwa (współsprawstwa), ale także w formie podżegania, pomocnictwa, czy też poplecznictwa. Wreszcie aby czyn zabroniony mógł zostać zakwalifikowany jako przestępstwo musiał być on zawiniony, przy czym znano zarówno winę umyślną jak i nieumyślną.

  • Unikalny wpis